Ukryta Tajemnica

ks. Andrzej Siemieniewski


Homilia na Czwartą Niedzielę Adwentu (Rok B)
18 grudnia 2005

UKRYTA TAJEMNICA

„Zgodnie z objawioną tajemnicą,
dla dawnych wieków ukrytą,
teraz jednak ujawnioną,
a przez pisma prorockie
na rozkaz odwiecznego Boga
wszystkim narodom obwieszczoną”
(Rz 16,25n)

Przygotowujemy się na niesłychanie ważne spotkanie. Z pomocą przychodzi nam Adwent, w tym roku wyjątkowo długi, więc wypada nam być wyjątkowo dobrze przygotowanymi na uroczystość Narodzenia Pańskiego.

Na tropie biblijnych proroctw

Zaczniemy sobie od nieco trudniejszej strony, mianowicie od tego, jak należy prawidłowo rozumieć proroctwa Pisma Świętego. Na ten temat mówił św. Paweł w Liście do Rzymian, że nam, chrześcijanom, została objawiona tajemnica, która dawniej była ukryta, teraz jednak została ujawniona i „przez pisma prorockie na rozkaz odwiecznego Boga wszystkim narodom obwieszczona” (Rz 16,25n).

Co to może znaczyć „pisma prorockie”? Dzisiaj pojęcie proroctwa jest wąziutkie. Ktoś sobie myśli: „Proroctwa to są jakieś pojedyncze zdania w długich księgach biblijnych”. Ktoś taki czyta na przykład Księgę Rodzaju i mówi: „Pierwszy rozdział: nie ma proroctwa. Drugi: nie ma. O, w trzecim jest − jedno zdanie! — Rdz 3,15: «Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie a niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej». Koniec proroctwa. Potem długo nie ma proroctwa, aż dopiero przy końcu Księgi Rodzaju: błogosławieństwo synów Jakuba i błogosławieństwo dla Judy (por. Rdz 49). Potem znowu nic nie ma i dopiero w Księdze Powtórzonego Prawa znowu jedno zdanie: «Wzbudzę im proroka spośród ich braci, takiego jak ty, i włożę w jego usta moje słowa, będzie im mówił wszystko, co rozkażę» (Pwt 18,18)”.

To jest bardzo wąskie rozumienie proroctw, kiedy z poszczególnych ksiąg wyszukuje się pojedyncze zdania. Tymczasem mówi nam Apostoł Paweł o pismach prorockich, tak jakby proroctwami miały być nie tylko pojedyncze zdania i to jeszcze nie w każdej księdze, ale jakby całe te pisma były prorocze. Mało tego, był zwyczaj nazywania pismami prorockimi ksiąg historycznych Starego Testamentu, a więc nie tylko proroka Izajasza, Jeremiasza czy Habakuka, ale także na przykład Księgi Samuela i to wcale nie tylko dlatego, że w księgach historycznych jest trochę o prorokach. Księgi historyczne nazywano księgami prorockimi, dlatego że wydarzenia tam opisane były prorocze, tyle że znaczenie tego było ukryte. O tym właśnie napisał św. Paweł, że w tych pismach prorockich to było, lecz było ukryte. Ludzie to czytali, jeden wiek, drugi, trzeci, piąty, ale nie widzieli w tym proroctwa — to się dopiero objawiło za czasów Jezusa Chrystusa.

„…i pisma nam wyjaśniał”

Pamiętamy, jak Pan Jezus spotyka uczniów idących do Emaus i wyjaśnia im, co się do Niego odnosiło u Mojżesza (Pięcioksiąg), w psalmach i u proroków (łącznie z proroczą historią). Musiał im to wyjaśnić, gdyż oni tego wcześniej nie wiedzieli. Albo też jest tam napisane, że serca im pałały, gdy pisma im wyjaśniał: „Czy serce nie pałało w nas, kiedy rozmawiał z nami w drodze i Pisma nam wyjaśniał?” (Łk 24,32).

To proroctwo musiało im się dopiero objawić. Dlatego przy czytaniu Starego Testamentu jest nam potrzebne nie tylko spojrzenie faktograficzne, bo wtedy byśmy poprzestali na tym poziomie sprzed wyjaśnienia, które Pan Jezus daje, sprzed wyjaśnienia, które Duch Święty przynosi. To wyjaśnienie faktograficzne jest ważne, ale to jest tylko pierwszy poziom. To się nazywa: dosłowne rozumienie Pisma Świętego. Na przykład król Dawid otrzymuje proroctwo od Natana: „Pan skierował do Natana następujące słowa […] Idź i powiedz mojemu słudze, Dawidowi: […] Kiedy wypełnią się twoje dni i spoczniesz obok swych przodków, wtedy wzbudzę po tobie potomka twojego, który wyjdzie z twoich wnętrzności, i utwierdzę jego królestwo” (2 Sm 7,4.5.12).

W sensie dosłownym jest to proroctwo o państwie, które Dawid założył, umocnił i rozbudował. W sensie dosłownym jest to proroctwo polityczne: Nie bój się, Dawidzie, bo wprawdzie twoje dni się skończą, tak jak dni wszystkich innych ludzi, ale to, co zbudowałeś, to państwo, to królestwo będzie trwało i twój potomek będzie to dzieło kontynuować.

Któż mógłby się tego spodziewać!

Pewnie coś z tego dosłownego sensu proroctwa brzmi także i w psalmie: „Utrwalę na wieki twoje potomstwo i tron twój utrwalę z pokolenia na pokolenie” (Ps 89,5). Dawid zapewne tak właśnie to proroctwo zrozumiał. Jednak zamysły Boże idą o wiele głębiej. Oprócz dosłownego sensu proroctwa jest jeszcze sens typiczny, mianowicie wydarzenia, historie ze Starego Testamentu, stają się zapowiedzią albo — jak się mówi uczenie — typem wydarzeń z Nowego Testamentu. To jest właśnie ten moment, kiedy chrześcijanin woła: „Któż mógłby się tego spodziewać!”. To zdanie jest zaczerpnięte z listu Do Diogeneta. List został napisany około roku 200 przez anonimowego autora jeszcze za czasów prześladowań. Autor pisze, że ludzie nie znali Boga, grzeszyli, a Pan Bóg, zamiast się na nich ostatecznie obrazić i ich zgromić − wymyślił, żeby przyjść na ziemię, narodzić się tutaj i w ten sposób zbawić i pouczyć wszystkich. Autora listu ogarnęło poczucie zachwytu nad tym i dlatego napisał: „I któżby się mógł tego spodziewać, że coś takiego Pan Bóg zrobi?”

Właśnie przy sensie typicznym proroctw wypada nam powtarzać: „Któż mógłby się tego spodziewać”, bo w sensie dosłownym, to proroctwo dane Dawidowi zostało zniweczone. Nie przez Boga oczywiście — zostało zniweczone przez człowieka. Salomon, potomek Dawida, okazał się człowiekiem niewiernym, grzesznym. Zaczął zgodnie z wolą Bożą, ale nie wytrzymał, dlatego odstąpił i zaprzepaścił proroctwo.

„I któż mógłby się spodziewać”, że Pan Bóg tę sytuację naprawi w tak wspaniały sposób? Gdyby tylko odwrócił zgubę sprowadzoną przez Salomona, gdyby po tysiącu lat Pan Bóg odbudował królestwo, wzbudził nowego króla, jeszcze mocniejszego od Dawida i sprawił, że terytorium Izraela stałoby się dwa razy większe, to już byłoby niesłychanie wielkie. Ale „któż mógłby się tego spodziewać”, że zamiast jedynie powtarzać, tylko w lepszej wersji, stare błogosławieństwo, Pan Bóg da błogosławieństwo niesłychanie większe. Dlaczego na początku Ewangelii Łukasza jest napisane, że anioł został posłany „do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida” (Łk 1,27)? Po co ten dodatek: „z rodu Dawida”? Dlaczego na początku Ewangelii Mateusza anioł mówi: „Józefie, synu Dawida, nie bój się” (Mt 1,20)? Dlaczego Ewangelia zaczyna się przypomnieniem, że Józef jest z rodu Dawida? Ponieważ „przede Mną dom twój i twoje królestwo będzie trwać na wieki. Twój tron będzie utwierdzony na wieki” (2 Sm 7,16).

Politycznie nie okazało się to spełnione, ale w sensie o wiele większym i o wiele cenniejszym − owszem. Zobaczmy, czy nie to mówi też anioł do Maryi: „Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca” (Łk 1,31-33).

Gdyby Jezus został królem w Jerozolimie, gdyby panował od Egiptu po Azję Mniejszą, to już byłoby bardzo wiele. Ale któż mógłby się spodziewać, że Jezus będzie prawdziwie Synem Bożym i że będzie panować nie nad kawałkiem ziemi, lecz będzie panować na zawsze i nad wszystkim. To się nazywa sens typiczny proroctwa. On jest nie tylko dużo większy — on jest nieskończenie większy!

Przy takim rozumieniu widzimy, że wszystkie wydarzenia Starego Testamentu są prorocze. Wszystkie bez wyjątku. Nie tylko pojedyncze zdania są prorocze, ale całe historie. Cała historia Abrahama i Mojżesza jest prorocza. Historia wyjścia z Egiptu i historia założenia królestwa w Izraelu jest prorocza. Wygnanie jest prorocze. Wszystko jest prorocze. To były tajemnice ukryte od wieków, a teraz uczniom Jezusa objawione. Jezus otworzył im oczy, aby rozumieli wszystko, co u Mojżesza, u proroków i w psalmach odnosi się do Niego.

Proroctwo Starego Testamentu dla nas, żyjących dziś

To jeszcze nie koniec! Mówi się jeszcze o sensie moralnym tekstów Starego Testamentu. Sens moralny to nie znaczy moralizujący: dobrze jest być dobrym, a źle jest być złym. To nie jest sens moralizujący. Sens moralny, to znaczy odnoszący się bezpośrednio do naszego życia. Do naszego życia odnosi się też proroctwo Starego Testamentu. Do naszego życia odnosi się i to słowo, że Pan Bóg obdarzy nas pokojem ze wszystkimi wrogami. To jest możliwe. Kto jest największym wrogiem naszego chrześcijańskiego życia w Bożym błogosławieństwie? Grzech. To jest nasz wróg, który ciągle nas nęka. Tak jak na granicach Izraela ciągle były wojny do tego stopnia, że jest w Starym Testamencie zdanie: „Na początku roku, gdy królowie zwykli wychodzić na wojnę” (2 Sm 11,1). Wojna nie była jakimś rzadkim i niesłychanym przypadkiem. Oni mieli zwyczaj wyruszać na wojnę. To było nieustanne, co roku. Skończyła się zima, to czas ruszać na wojnę. A mówi prorok: „Oto urodzi ci się syn, będzie on mężem pokoju, bo udzielę mu pokoju ze wszystkimi wrogami jego wokoło” (1 Krn 22,9).

Warto popatrzeć w ten sposób również na nasze życie. To jest sens moralny tego proroctwa. Bywa tak, że człowiek jest ze wszech stron oblegany przez wroga, że się stara i ciągle mu nie wychodzi. I żeby to tylko na wiosnę tacy wrogowie go szarpali! Ale zimą też potrafią szarpać, i jesienią, i latem. To jest nieustanna wojna, nieustanna szarpanina z grzechem. Warto wiedzieć, że jest możliwe, że Bóg udzieli „mu pokoju ze wszystkimi wrogami jego wokoło” (1 Krn 22,9) i że wybawi go od nieprzyjaciół (por. 2 Sm 22,49). Na tym polega wzrastanie w wierze chrześcijańskiej. Jesteśmy zwycięzcami nad grzechem. Pewnie będą się pojawiać coraz to nowe ataki, ale to wcale nie jest tak, że musimy ciągle tym samym grzechom ulegać. To jest moralny sens tego proroctwa.

Proroctwo na „jutro”

Jest jeszcze czwarte znaczenie Pisma Świętego, mianowicie eschatologiczne, czyli odnoszące się do życia wiecznego. To jest czwarty poziom rozumienia proroctwa słowa Bożego i odnosi się zarówno do Pana Jezusa, jak i do nas, i do całego świata. Ostatecznie spełni się, kiedy Chrystus zostanie ogłoszony wszem i wobec królem: „Syn Człowieczy przyjdzie w chwale Ojca swego razem z aniołami swoimi” (Mt 16,27) „i ujrzy Go wszelkie oko” (Ap 1,7) i wszelkie kolano się zegnie na dźwięk imienia Jezus (por. Flp 2,10). Nastąpi ostateczne objęcie tronu i ostateczne wywyższenie tych, którzy w Jezusie Chrystusie położyli nadzieję. Im też przekaże królowanie: „Zwycięzcy dam zasiąść ze Mną na moim tronie, jak i Ja zwyciężyłem i zasiadłem z mym Ojcem na Jego tronie” (Ap 3,21).

***

Takie cztery poziomy rozumienia Pisma Świętego były charakterystyczne w Kościele starożytnym. Kościół starożytny zawsze szukał w wydarzeniach, proroctwach, historiach Starego Testamentu tych czterech znaczeń.

Trzeba najpierw dobrze znać historię, sens dosłowny: o czym to mówi, co tam się wydarzyło. To trzeba znać, bo inaczej będziemy fantazjować.

Po drugie, zobaczyć, jak to się spełniło w Nowym Testamencie. Po ludzku patrząc, takie wydarzenia czy proroctwa bardzo skromnie spełniają się w Nowym Testamencie. Po ludzku patrząc, to Salomon był kimś większym niż Pan Jezus. Urodzenie Salomona było wydarzeniem rangi państwowej, został wielkim królem. Wszyscy sąsiedzi polityczni z nim się liczyli, nawet potężne mocarstwo, jakim był Egipt, a z Panem Jezusem nikt się specjalnie nie liczył, szczególnie w czasie Jego urodzenia, a i później też niespecjalnie. Po ludzku więc spełnienia proroctw Starego Testamentu są jakby mniejsze. Trzeba mieć oczy chrześcijanina, żeby zobaczyć, że są nieskończenie większe! To właśnie świętujemy i będziemy się tym cieszyć w niedzielę Bożego Narodzenia, podkreślając, w jaki — po ludzku skromny i mizerny — sposób to zostało spełnione, w stajni. Warto pójść do stajni i zobaczyć, jak stajnia wygląda, jak to wygląda w spełnieniu na zewnątrz. Jednak patrząc na to okiem chrześcijańskim, to człowiek powinien powiedzieć za autorem starożytnym: „Któż mógłby się tego spodziewać!”. Któż mógłby się tego spodziewać, że Bóg coś takiego zrobi, że Boga na coś takiego stać.

A teraz jeszcze raz posłuchajmy słowa z Listu do Rzymian i zobaczmy, jak teraz zabrzmią — z pamięcią o Dawidzie, Salomonie, królestwie, potędze i stajni, w której przychodzi na świat Pan Jezus:

„Temu, który ma moc utwierdzić was zgodnie z Ewangelią i moim głoszeniem Jezusa Chrystusa, zgodnie z objawioną tajemnicą, dla dawnych wieków ukrytą, teraz jednak ujawnioną, a przez pisma prorockie na rozkaz odwiecznego Boga wszystkim narodom obwieszczoną, dla skłonienia ich do posłuszeństwa wierze, Bogu, który jedynie jest mądry, przez Jezusa Chrystusa, niech będzie chwała na wieki wieków. Amen” (Rz 16,25-27).