Jak stać się człowiekiem niezastąpionym

Ks. Andrzej Siemieniewski

JAK STAĆ SIĘ CZŁOWIEKIEM NIEZASTĄPIONYM


Homilia
26 grudnia 2004
Niedziela Świętej Rodziny
Rok A



Przy końcu roku powstają rankingi człowieka roku
Dzisiaj zastanowimy się nad pytaniem, jak stać się ważnym człowiekiem. To ukryte marzenie niejednego człowieka: być ważnym, stać się kimś istotnym. Człowiek ma takie marzenie – o sławie, o powadze, o tym, żeby znaleźć się na ustach wszystkich. Podobnie jak przy końcu roku powstają rankingi człowieka roku – kto najbardziej wpłynął na historię w tym roku – my też zaczniemy od rankingów ważnych postaci, o których dzisiaj usłyszeliśmy w Ewangelii.

Chyba nikt nie wątpi, że najważniejszą postacią, o której dzisiaj można było usłyszeć, jest oczywiście król Herod. To chyba jasne, że jako najistotniejszy element polityki rzymskiej na Bliskim Wschodzie, jako fundament ładu politycznego i pokoju na pograniczu wschodnim Cesarstwa Rzymskiego, ważne ogniwo sojuszów obronnych, był z całą pewnością człowiekiem numer jeden wymienionym w dzisiejszej Ewangelii. Człowiek ważny. Człowiek istotny. Człowiek, który z całą pewnością znalazłby się na pierwszym miejscu – gdyby wtedy takie istniało – czasopisma „Głos Jerozolimy”.

Kogo umieścilibyśmy na drugim miejscu ważnych postaci? Kto by w rankingu człowieka roku czasopisma „Głos Jerozolimy” albo „Tygodnik Jerycha” trafił na miejsce drugie? Myślę, że znalazłby się tam niejaki Archelaus, nieco później żyjący, ale też dziś w Ewangelii wymieniony. W porównaniu z Herodem, owszem, nieco w cieniu, ale sam w sobie też ważny – na drugie miejsce człowieka roku mógłby trafić. To człowiek ważny. Człowiek istotny.

Kto by trafił na miejsce trzecie, czwarte, dwunaste, piętnaste – trzeba by już zgadywać. Może naczelnik poczty w Betlejem. Może zawiadowca stacji w Jerozolimie, skąd jechało się pociągiem do Egiptu.

W Ewangelii dzisiaj wspomniano z imienia o jakimś człowieku, który z całą pewnością by na takie listy nie trafił: Józef. Ciekawe, co też mogli myśleć o nim ważni ludzie, tacy naprawdę ważni, jak Herod, jak Archelaus, tacy jak zastępca kierownika administracji w Jerozolimie, albo naczelnik poczty w Betlejem – co tacy naprawdę ważni ludzie mogli myśleć o Józefie. Pewnie jawił im się jako jeden z tych, których dotyczy problem emigracji siły roboczej do Egiptu. Jak wiadomo, taka emigracja wzrosła w ostatnim dziesięcioleciu i Józef jest jednym z elementów tego właśnie problemu. W Ewangelii jest też mowa o jakichś ludziach, którzy musieli się wydawać zupełnie nieważni. Jest wspomniane na przykład jakieś dziecko. Rzecz ciekawa – jeżeli ktoś uważnie słuchał Ewangelii, to imię tego dziecka nie jest nawet wymienione. Józef wziął dziecię, udał się z dziecięciem. W oczach tego świata to dziecię nawet nie zasługiwało na wymienienie jego imienia. Nie ma szans, z całą pewnością, na stanie się człowiekiem roku. Co innego, gdyby urodziło się w rodzinie króla Heroda. Co innego, gdyby to był krewny rzymskiego prokuratora. Podobnie matka tego dziecięcia nie jest nawet wymieniona z imienia: Józef, dziecię i jego matka.

Teraz ranking naszych czasów
Tak wygląda ranking ważnych postaci sprzed dwóch tysięcy lat. Teraz spróbujmy odpowiedzieć sobie na pytanie, jak stać się ważnym człowiekiem dziś, jak dzisiaj znaleźć się na pierwszym miejscu w takich rankingach. Można by na przykład zostać ministrem albo prezydentem. Można by zostać trenerem drużyny sportowej, która zdobywa medale. Można by też pewnie zostać znanym instrumentalistą, ewentualnie wokalistą. Ale czy to jest rzeczywiście najlepsza droga, żeby stać się kimś ważnym?

Gdybyśmy rozejrzeli się po naszych mieszkaniach i zapytali: czy tam wisi na ścianie podobizna jakiejś ważnej postaci sprzed dwóch tysięcy lat, czy ktoś ma na przykład w domu obraz przedstawiający cesarza Tyberiusza, albo czy ktoś sobie postawił na półce regału scenkę „Archelaus wśród dzieci w Jerychu”? Nigdy się z tym nie spotkałem, a nawet nie słyszałem, żeby ktoś tak robił. Nie ma dziś portretów Tyberiusza, Klaudiusza, nie ma Heroda, Archelausa, ani Antypasa. Takie rzeczy się nie zdarzają. Zdarzają się natomiast jakieś zupełnie inne podobizny sprzed dwóch tysięcy lat. Jeśli już, to prędzej można znaleźć podobiznę Tego, który wtedy nawet nie zasługiwał na wymienienie Go z imienia: dziecięcia. Jeśli już, to można znaleźć podobiznę tej, która wtedy nawet nie została z imienia wymieniona: Jego matka. Jeśli już, to można znaleźć ich jeszcze w towarzystwie Józefa. Dlaczego ci, którzy wtedy zdobywali pierwsze miejsca w rankingu, jakoś nie zajmują pierwszych miejsc w naszych sercach, a ci, którzy wtedy byli zupełnie w cieniu, zupełnie niezauważani, po dwóch tysiącach lat, dla nas, stali się tacy ważni? Otóż, warto się przypatrzeć, skąd się brała ta ważność króla Heroda, albo Antypasa, albo Archelausa, albo cesarza Tyberiusza. Otóż ich ważność brała się z tego, co oni robili, z funkcji, które spełniali. Cesarz był ważny, bo miał funkcję rządzenia. Podobnie król. Podobnie wspomniany – trochę na wyrost – naczelnik poczty w Betlejem, czy zawiadowca stacji w Jerozolimie. Z tego powodu, co oni robili. Z powodu ich funkcji.

To bardzo dobry sposób, żeby stać się ważnym, żeby stać się wielkim – robić coś ważnego, robić coś istotnego, ale ten sposób ma pewną wadę. Otóż, kto robi coś ważnego, choć to na pewno jest istotne i cenne, ale niestety może być zastąpione przez kogoś innego. Choćby nie wiem jak ważny był cesarz, później został zastąpiony przez kolejnego cesarza. Choćby nie wiem jak ważny naczelnik albo dyrektor, może być zastąpiony przez dyrektora nowego. Nie jestem pewien, czy pamiętamy, kto był dziesięć lat temu ministrem do spraw gospodarki albo przemian ustrojowych w Polsce. Chyba nie. Natomiast mąż bardzo dobrze pamięta, kim przed dziesięciu laty była w jego oczach żona.

A więc istnieją jakieś inne sposoby stawania się ważnym człowiekiem nie z powodu tego, co się robi, ale z powodu tego, kim się jest, kim się jest dla kogoś. Pamiętam, kiedy Jacek przesyłał nam internetem zdjęcia. Ciekawe, to nie były zdjęcia dyrektorów, kierowników, ani nawet zastępców departamentu w gabinecie ministra. Takich ważnych osób zdjęć Jacek nie przysyłał. Natomiast przysyłał zdjęcia swojej rodziny.

Istnieją więc jakieś inne sposoby stania się człowiekiem ważnym. O ile dyrektora może zastąpić inny dyrektor – może lepszy, może gorszy – podobnie kierownika, nawet cesarza i króla, o tyle w rodzinie ludzie są niezastąpieni. I to nie z tego powodu, co robią, chociaż pewnie powinni wiele rzeczy robić i im ofiarniej to robią, tym lepiej. Oni są ważni z tego powodu, kim są i dlatego są niezastąpieni. Tylko w rodzinie można stać się niezastąpionym ojcem, można stać się niezastąpioną matką, można stać się niezastąpioną córką i niezastąpionym synem. Ludzie kupują kamery video, chodzą z tymi kamerami, ale nie w tym celu chodzą po ulicy z kamerą, aby zobaczyć dyrektora Telekomunikacji okręg Południe: może uda im się go sfilmować i taką kasetę umieścić w swojej domowej videotece! Nie. Mają nadzieję, że uda im się sfilmować dwu- albo trzylatka i taki materiał umieszczą w swoim domu – ale dlaczego? Dlatego, że ten dwu- albo trzylatek jest niezastąpiony. To jest ich syn. To jest ich córka. To jest ktoś niezastąpiony, ktoś, kto uzyskał ważne miejsce nie z powodu tego, co robi, tylko z powodu tego, kim jest. Dlatego raczej się nie filmuje dokonań kierowników i naczelników albo zastępców gabinetu departamentu. Raczej się filmuje dokonania dwuletniej Asi, albo trzyletniego Marcinka.

Jak więc stać się człowiekiem ważnym w takim rankingu, który nie przeminie za rok, dwa, albo dziesięć, który nie przeminie nigdy? Jak stać się kimś ważnym?

Dzisiaj, w niedzielę Świętej Rodziny, odpowiedź wydaje się jasna. Kto chce być ważny, powinien stać się niezastąpiony, a niezastąpionym można stać się dla ludzi bliskich. Prezydent, albo minister, chociaż bardzo ważni, nie są niezastąpieni. Są ważne rzeczy, które oni robią, ale to nie jest droga do prawdziwej ważności w życiu. Kto chce w tym rozpoczynającym się roku 2005 stać się ważny, niech się stanie niezastąpionym. Dzieci stają się niezastąpione przez sam fakt, że są. Nic szczególnego nie muszą robić. A im człowiek większy i doroślejszy, tym więcej powinien się wysilać, żeby stawać się niezastąpionym. Oprócz tego, kim jest, dokłada jeszcze tego, jakim jest tym, kim jest. Stawanie się człowiekiem niezastąpionym.

W niedzielę Świętej Rodziny z całą pewnością dla tych, którzy są dzisiaj ojcami, matkami, mężami, żonami, dla tych, którzy są synami, córkami, jest to zupełnie oczywiste, jak stawać się człowiekiem ważnym i niezastąpionym. Ale także ci, którzy nie żyją w małżeństwie, też mają bardzo dobre sposoby, aby stać się ważnym, stawać się niezastąpionym dla ludzi, którym się służy.

Bóg zapragnął być ważniejszy niż do tej pory
Bardzo czytelny wzór tego, jak stawać się ważnym to wzór samego Boga. Bóg zapragnął dwa tysiące lat temu stać się jeszcze ważniejszy niż jest. Jak Bóg mógł się stać ważniejszy, skoro jest już w ogóle najważniejszy? Jak mógł się stać jeszcze ważniejszy od tego, kim już jest? Sam w sobie ważniejszy stać się nie mógł. Natomiast mógł stać się ważniejszy dla kogoś. I o ile sam w sobie jest nieskończony, nieskończenie wielki i nieskończenie ważny, o tyle dla nas stał się jeszcze ważniejszy – dla nas osobiście – stając się niezastąpionym Zbawicielem. O ile Heroda zastąpił następny król, i Tyberiusza zastąpił następny cesarz, o tyle Jezusa Chrystusa nikt nie zastąpił i nikt nigdy nie zastąpi. Dlatego właśnie świętuje się do dziś i będzie się świętować aż do końca świata niedzielę Świętej Rodziny: Jezusa, Józefa i Maryi, ponieważ Jezus stał się niezastąpiony i w ten sposób stał się najważniejszym człowiekiem na świecie. Ma numer jeden w rankingu ważnych postaci historii.

Dzisiaj jest święto niezastąpionych ludzi. Święto niezastąpionego Jezusa. Święto niezastąpionego Józefa. I święto niezastąpionej Maryi. A ponieważ w modlitwie liturgicznej tak się modliliśmy: "Boże spraw, byśmy naśladowali w naszych rodzinach cnoty Świętej Rodziny", więc można też powiedzieć, że dzisiaj świętujemy to, w jaki sposób stajemy się ludźmi niezastąpionymi dla naszych najbliższych, w jaki sposób jesteśmy niezastąpieni przez to, kim jesteśmy. Amen.